Poszłam do lasu przemyślenia i przeszłam przez rzekę. Nagle zza krzaków wyskoczył Dystan no jak mu tam Dylan lub Dys z psełdonimów.
-Hej jak tam nasza Beto?- zapytałam.
-Dobrze a co Jackie?- zapytał on.
-A nic.- rzekłam i odeszłam w dal.
(Dystan, ktoś inny?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz