- Wiesz na razie mam inne zajęcie. A jak już to po poluję sobie kiedy indziej.- poszłam przed siebie nie zwracając uwagi na reakcje Jackie. Poszłam w las. Usidłam i miotałam się razem z wiatrem. Po tym... czymś wbiegłam na drzewo. Dosłownie. Siadłam na nim i przypatrywałam się polującej Jackie i Dystan'owi. Raczej nie szło im dobrze, a to przez to, że byli w grupie. Zawsze indywidualnie jest najlepiej. Warknęłam sobie pod nosem. Zaczepiłam się mocno ogonem o gałąź i opadłam do dołu. Wisiałam jak nietoperz, otulona słonecznymi promieniami. Popatrzyłam jeszcze w stronę łowców. Widać jak Dystan coś próbował zrobić w stronę Jackie. Cicho zaczęłam się śmiać.
< Dystan? Jackie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz